Back

Wycieczki po VeloMałopolska razem z Outdoor Magazyn

Wycieczki po VeloMałopolska razem z Outdoor Magazyn

Mapa wycieczki po VeloMałopolska razem z Outdoor Magazyn
Oto propozycja czterech wycieczek jakie przygotowaliśmy dla Was oraz czytelników Outodoor Magazyn. Cechą wspólną wszystkich tych pomysłów jest to, że w jakiejś części korzystają z infrastruktury wybudowanej w ramach Velo Małopolska, mają styk ze stacjami kolejowymi oraz są pętlami w granicach 100-150 km, więc dla tych bardziej zaawansowanych są do przejechania nawet w jeden dzień, a całej reszcie rekomendujemy rozłożyć to ma minimum weekend, zwiedzając wszystko po drodze na spokojnie. Wystarczą tu rowery turystyczne bądź gravelowe i nie ma tu też kolosalnych przewyższeń. No, może poza podjazdem na Obidzę, który dodaliśmy specjalnie jako smaczek, żeby wyjechać trochę z dolin rzecznych.
Spis treści:
  1. Podtatrzańska ósemka (wariant gravel / szosa)
  2. Pętla Dunajcowo-Popradowa (wariant gravel)
  3. Zalipiańska petla EV4 + VRaba +WTR (wariant gravel / szosa)
  4. Pętla śladem budowli na skałach, czyli Dolina Pradnika + WTR (wariant gravel / szosa)

1. Podtatrzańska ósemka

GPX do pobrania  
158 km / stopień trudności: łatwa / czas trwania: 10 godzin / typ roweru: turystyczny, gravel (90% asfalt, 10% ulepszona, gruntowa)
Tu wariant pod rowery szosowe (GPX)

Przez ostatnich parę lat Podtatrze porastało sukcesywnie siecią porządnie wykonanej infrastruktury rowerowej. Pewno każdemu już obiły się o uszy nazwy takie jak Szlak Wokół Tatr, VeloDunajec czy VeloCzorsztyn. Ta wycieczka jest propozycją jak przejechać wszystkie najbardziej smakowite kawałki tych tras w ramach jednej, dużej pętli. Dość prostej do przejechania, bo mimo że Tatry i Gorce praktycznie cały czas pozostają w zasięgu wzroku, to jej ślad wije się po zakamarkach dość płaskiej Kotliny Nowotarskiej. To właśnie stolicę tego regionu, czyli Nowy Targ rekomendujemy jako punkt startu/mety i ew. nocleg jak ktoś chce rozbić to np. na idealny, rowerowy weekend. 
    Dlaczego jeszcze można zarekomendować tą wycieczkę praktycznie każdemu? Bo przez ponad 75 km tej wycieczki będzie poruszać się asfaltowymi drogami rowerowymi (reszta to spokojne asfalty i porządne szutrówki), a największy podjazdy na trasie ominiemy dzięki kolejce na Gubałówkę oraz statkom pływającym między zamkami w Czorsztynie i Niedzicy (wszystkie te środki transportu zabierają też rowery na swój pokład). 

VeloDunajec - zapora we Frydmanie
    
Między Nowym Targiem a Zakopanem przetestujecie odcinki trasy VeloDunajec, która biegnie wzdłuż rzeki zwykłymi drogami poprowadzonymi równolegle do wiecznie zatłoczonej “zakopianki” (DK47). Nie jest to idealna jazda, bo parę razy przez drogę krajową trzeba będzie przejechać, ale jeśli ktoś do tej pory oglądał te fragmenty Podhala tylko zza okna samochodu, to polecam choć raz się tędy przejechać (można zrobić ten fragment również pociągiem). Gruntownego zwiedzania Zakopanego wycieczka nie przewiduje, a krótki spacerze po Krupówkach gdzie i tak jest zakaz jazdy na rowerze, doprowadzi nas pod dolną stację kolejki na Gubałówkę. Jeśli pojedziecie w środku sezonu, to ostrzegamy że na górnym deptaku prawdopodobnie jeszcze kawałek trzeba będzie spacer uskutecznić, ale dość szybko zamieni się to w łagodny zjazd już na dwóch kołach w stronę Nowego Targu, z wykorzystanie odnóg oraz trasy głównej Szlaku Wokół Tatr. Oglądajcie się sporo za siebie i boki, bo na tym odcinku cały czas będą towarzyszył widoki na Tatry. W Chochołowie koniecznie zwróćcie uwagę na klasyczną, podhalańska architekturę, plus jest też tu parę godnych polecania knajpek. Za Chochołowem wjeżdża się już na główną nitkę Szlaku Wokół Tatr, czyli jedną z pierwszych w Polsce adaptacji dawnych torowisk na pierwszorzędną “rowerówkę”. Żeby nie było jednak tak prosto i płasko, to zjedziemy w Ludźmierzu na kolejne odnogi Szlaku, żeby pooglądać z nich Tatry i finalnie dotrzeć opłotkami na rynek w Nowym Targu.     Drugą część pętli zaczniemy od chyba najbardziej malowniczego odcinka całej trasy VeloDunajec, która zaprowadzi nas aż do przystani pod zamkiem w Niedzicy, którego mury zobaczycie zjeżdżając dość słynną już na Polskę wstęgą czerwonego asfaltu wijącą się w tle jeziora Czorsztyńskiego. Pamiętajcie, że transport wodny między zamkami kursuje w  określonych godzinach i czasem trzeba na niego poczekać (najsprawniej pływają gondole)
Odcinek od zamku w Czorsztynie z powrotem do Dębna, to już spokojne meandrowanie po brzegach jeziora. Po obowiązkowym zwiedzaniu kościoła w Dębnie, szutrowymi odcinkami dotrzemy do Nowej Białej, z kolejny ikonicznym miejscem czyli Przełomem Białki. Stąd już powrót na główny ślad Szlaku Wokół Tatr i trzymając się go powrót przez leśne ostępy Boru Nad Czerwonem do Nowego Targu. 
Niewielkie przewyższenia na całej trasie wycieczki sprawią, że co sprawniejsi mogą przejechać to i w jeden dzień, ale szczerze rekomendujemy to rozbić na minimum dwa dni, żeby móc w pełni pomyszkować po zabytkach i atrakcjach po drodze (zamki w Czorsztynie i Niedzicy, kościoły w Dębnie i Harklowej, Tetmajerówkę i dwór w Łopusznej, muzeum Kasprowicza w Zakopanem).

2. Pętla Dunajcowo-Popradowa

GPX do pobrania
101 km / stopień trudności: średnia / czas trwania: 7 godzin / typ roweru: turystyczny, gravel (90% asfalt, 10% ulepszona, gruntowa)

To propozycja na pomieszanie odcinków nowych tras rowerowych jakie powstały na Sądecczyźnie wzdłuż Dunajca (VeloDunajec) i Popradu (EuroVelo11) oraz szlaku AquaVelo. Te dwa pierwsze zagwarantują nam względną płaskość przez większość wycieczki, a ten ostatni doda trochę pikanterii, wyciskając z nas solidne poty na podjeździe pod Obidzę (wg. altimetr.pl piastuje on 10. miejsce na liście najtrudniejszy podjazdów rowerowych w Polsce). Aczkolwiek warto się z nim zmierzyć, bo gwarantuje niesamowite widoki po obu stronach przełęczy i jest tak naprawdę jedynym możliwym łącznikiem między Piwniczną a Szczawnicą żeby zamknąć też wycieczkę w pętlę. Ostrzegam uczciwie, że minimum bieżnika na kołach przyda się zwłaszcza na zjeździe do Doliny Białej Wody, ale na całej reszcie wycieczki będzie już twardo asfaltowo, wygodnie i znacznym stopniu również poza ruchem samochodowym. 
    Start ze stacji kolejowej w Nowy Sączu, gdzie po krótkim rekonesansie miasta wjeżdżamy na wały rzeczne, które wyasfaltowano w ostatnich latach pod wspólny przebieg tras VeloDunajec i EuroVelo11. Trasy rozjeżdżają się w Starym Sączu za kładką na Popradzie, ale zanim skręcicie tu kierownicę w górę rzeki i pojedziecie po EV11 do Piwnicznej, to sugerujemy odwiedzić tutejsze stawy i architektoniczna perełkę, czyli tzw. Bobrowiska. 
Bobrowiska Stary Sącz

Dzięki dość ścisłego trzymania się doliny rzecznej, wjazd w Beskid Sądecki będzie dość prosty i przyjemny, ale sugerujemy odpoczynek gdzieś w Piwnicznej przed zmierzeniem się z podjazdem pod Obidzę. Może być to np. gdzieś w nowym centrum rekreacji jakie powstało na tzw. piwniczańskich błoniach na Nakle. Po skonsumowaniu słynnego podjazdu można się zatrzymać i posilić w tutejszym schronisku zanim ruszycie dalej w stronę Przełęczy Gromadzkiej i mocno gruntowego zjazdu w stronę Jaworek. W ramach pracy nad szlakiem AquaVelo załatano to co prawda największe dziury, ale nadal pozostaje to mocno terenową jazdą aż do rezerwatu Białej Wody, gdzie czeka nas już gravelowy raj i zjazd białymi szuterkami, przeplatany licznymi przejazdami przez brody. Z mostków też można skorzystać w razie czego, ale po co psuć sobie najlepszą zabawę. Po wpadnięciu na asfalt już w normalnym ruchu dotrzecie do Szczawnicy, gdzie celowo proponujemy jeszcze odbicie do Parku Zdrojowego i dopiero potem powrót nad Grajcarek, wzdłuż którego lekko dotyczymy się aż do przystani flisackiej spływu Dunajcem. Jak łatwo można łatwo domyślić, wjedziemy tu też na trasę VeloDunajec. Tu krótkie, aż ważne informacje “budowlane”. Fragmenty tej trasy na odcinku Krościenko nad Dunajcem - Zabrzeż mogą być jeszcze w trakcie budowy. Do czasu aż nie zostanie tu oddana do użytkowania część rowerowa wzdłuż DW969, to czekać nas będzie jazda w dość intensywnym ruchu ogólnym na odcinku ok. 6 km po drodze wojewódzkiej. Ślad wycieczki będzie też na bieżąco aktualizowany na stronie www razem z postępem prac. Gotowy odcinek tej trasy zaczyna się teraz w okolicach Łącka i dotrzemy nim aż do Starego Sącza przerzucając się za pomocą kładek i mostów z jednego brzegu rzeki na drugi. Zanim się jednak rozpędzicie, to polecamy odbicie do centrum Łącka po bardzo przyjemnym łączniku jaki powstał w ramach tzw. centrum aktywnego wypoczynku. Wycieczkę kończymy na klimatycznych uliczkach i rynku w Starym Sączu, skąd już tylko parę machnięć korbami do stacji kolejowej. 

3. Zalipiańska petla EV4 + VRaba +WTR 

GPX do pobrania
133 km / stopień trudności: łatwa / czas trwania: 8 godzin / typ roweru: turystyczny, gravel (91% asfalt, 9% ulepszona, gruntowa)
Tu wydłużony wariant pod rowery szosowe (GPX)

To propozycja dla tych co lubią naprawdę po płaskim. Wycieczka zatoczy dużą pętlą po jedynym tak dużym nizinnym regionem Małopolski, który rozciąga od Puszczy Niepołomickiej przez Ziemię Tarnowską. Naszą rowerową marszrutę po raz kolejny wyznaczą główne trasy sieci VeloMałopolska, które swoje nazwy wzięły od rzek wzdłuż których biegną, wykorzystując przy okazji ich obwałowania oraz naturalne spadki, czyli będą to VeloRaba, Wiślana Trasa Rowerowa oraz VeloDunajec. Ten wielki, płaski trójkąt Małopolski ogranicza od południowej strony linia kolejowa oraz autostrada A4, więc żeby domknąć naszą pętlę skorzystamy też z dobrodziejstw trasy VeloMetropolis, która między Tarnowem a Brzeskiej prowadzi po drogach “serwisowych” tej magistrali komunikacyjnej łączącej dwa największe miasta w województwie. Bez obaw, jazda po tym 30-sto kilometrowym odcinku też ma swój urok, ale jeśli komuś on nie w smak, to podpowiadamy że można ten odcinek machnąć gravelowo nie wyjeżdżając z lasów albo po prostu zrobić go fakultatywnie pociągiem.
Zalipie

Obowiązkowym “poza rowerowym” środkiem transportu będą za to dwa promy rzeczne na Dunajcu, które posłużą nam do odbicia z tras rowerowych i   odwiedzin prawdopodobnie najbardziej instagramowej z polskich wiosek, czyli Zalipie. To właśnie rower jest najlepszym środkiem transportu, pozwalającym w niespiesznym tempie przetoczyć się po wszystkich zakamarki tej malowniczej miejscowości. Nasza propozycja prowadzi po głównych jej atrakcjach, ale śmiało możecie pokręcić się po swojemu. Co nas tu poza tym czeka? Głównie cisza, spokój i morze zielonego, bo poza drogami lokalnymi i tymi serwisówkami A4, będzie to głównie jazda po asfaltowych i szutrowych wałach rzecznych. 

4. Pętla śladem budowli na skałach, czyli Dolina Pradnika + WTR 

GPX do pobrania
159 km / stopień trudności: średnia / czas trwania: 10 godzin / typ roweru: turystyczny, gravel (94% asfalt, 6% ulepszona, gruntowa)
Tu wariant pod rowery szosowe (GPX)

Propozycja dla tych co lubią pomiksować kolarstwo ze szczyptą historii, doprawić dużą dozą natury oraz widokami na winnice i jazdą wzdłuż rzek oraz starych linii kolejowych.Po których można sobie zresztą pojeździć drezynami rowerowymi. Odcinków terenowych dużo nie będzie, a te co są śmiało można objechać po okolicznych drogach, więc przy lekkiej modyfikacji nadaje się ta wycieczka również pod szosówki. Głównym celem przy jej wyznaczaniu było spięcie w ramach jednej wycieczki małopolskich budowli “na skałach” (zamki Wawel, Ojców, Pieskowa Skała, Tenczyn, Janowice oraz opactwo w Tyńcu), wykorzystanie dolin rzecznych (Prądnika oraz Wisły) i przejazd przez większość parków krajobrazowych położonych na północ od Krakowa. Wszystko w jednej, dość łatwej pętli, którą polecamy oczywiście rozbić na minimum dwa dni. Startujemy pod wawelskim smokiem, a sam wyjazd z Krakowa w Dolinę Prądnika może nie jest najciekawszym przeżyciem pod słońcem, ale jakoś z miasta trzeba się wydostać. W Zielonkach zdobywamy pierwszy “garb krajobrazowy”, którym mało ruchliwą i widokową drogą dotrzemy do Doliny Prądnika. Uwaga! Zjazd przez Kwietniowe Doły do doliny bywa błotnisty po deszczu, więc można go objechać asfaltem przez Januszowice, dorzucając przy okazji też zwiedzenie kolejnego zamku (Korzkiew). Przejazd przez Ojcowski Park Narodowy to klasa sama w sobie, a po drodze naprawdę jest co zwiedzać, więc polecam tu włączyć sobie tryb ekstra “slow”. Po zdobyciu zamku w Piaskowej Skale kierujemy kierownice przez Dolinki Krakowskie w stronę Puszczy Dulowskiej ukrywającej w swoich leśnych podwojach kolejny zamek, który na przestrzeni ostatnich lat przeszedł niesamowitą metamorfozę i literalnie podniósł się z ruin. Mowa oczywiście o zamku Tenczyn w Rudnie, pod który trzeba zaliczyć dość stromy podjazd, żeby go zobaczyć w pełnej krasie, ale naprawdę warto. Wybraliśmy i tak jego asfaltową wersje, bo można też podjechać terenowo.

Zamek Tenczyn w Rudnie

Pozwiedzane? To nadal jedziemy w dół, prosto w dolinę Wisły, trzymając się przy okazji starej linii kolejowej. Polecamy wypróbować nadmienione na wstępie drezyny w Regulicach, przy okazji zwiedzając też winnicę Czak (obie te atrakcje są połączone). Po dotarciu nad brzegi Wisły łapiemy już ślad Wiślanej Trasy Rowerowej, której w zasadzie będziemy się trzymać już do samego Krakowa. W zasadzie, bo część tej trasy jeszcze jest w budowie, więc od Skawiny do Tyńca ślad prowadzi jeszcze objazdem. Dzięki temu podjedziemy też pod samą bramę wejściową do tego słynnego klasztoru. Można tu wstąpić na kawę, albo też wyciągnąć sobie nogi parę kilometrów dalej, obserwując zmagania kajakarzy na specjalnym torze w OSIR Kolna. Stąd dalsza jazda to już przyjemna jazda po asfaltowych wałach aż pod sam Wawel. I podziwianie z tej perspektywy kolejnych budowli na skałach, czyli klasztoru Ojców Kamedułów na Skałkach Bielańskich oraz zamku w Przegorzałach.