Back

VeloKrynica - pierwsze wrażenia

VeloKrynica - pierwsze wrażenia

Jeśli to tej pory Krynica-Zdrój kojarzyła się komuś tylko z deptakiem i pijalniami, Muszynę omijało się tranzytem, a jazda po Beskidach kojarzyła się tylko z rowerem MTB - to warto zrewidować swoje poglądy, bo powstają tu rowerowe trasy dosłownie dla każdego, które uzupełniają się całkiem nieźle z budowaną w dolinie Popradu trasą EuroVelo11.

O czy mówię dokładnie? O trasach:

  • Velo Krynica, który połączyła Muszynę z Krynicą odseparowaną od samochodów 11 km trasą rowerową,
  • Szlaku Wód Mineralnych, czyli budującego się cały czas ponad 32 km szlaku rowerowego, który połączy się w paru miejscach z EV11 i który na swoim śladzie spina większość okolicznych źródeł wód mineralnych (termin realizacji 2019).

Jak to wygląda na mapie możecie sprawdzić tu bit.ly/mapEV11

A jak w rzeczywistości?

Trasa Velo Krynica tak naprawdę już ukończona, w tym momencie trwają jeszcze prace nad montażem oznakowania i budową miejsc odpoczynku. Start trasy wyznaczony jest na krynickim deptaku, a na zupełnie nowe odcinki wskakujemy obok dworca kolejowego. Jeśli ktoś przyjedzie tu pociągiem, to w zasadzie może bezpośrednio z peronu wjechać z peronu na trasę, którą dzięki charakterystycznej nawierzchni na terenie gminy Krynica - barwionego na zielony kolor betonu - można dostrzec bardzo łatwo. Pełne oznakowanie pojawi się zapewne na wiosnę 2019, ale zgubić się nie sposób. Zaraz po przejechaniu przez nowy mostek pieszo-rowerowym na rzece Kryniczance zaczyna się nowy ciąg rowerowy, który przeprowadza nas praktycznie przez całą Krynicę (w dwóch miejscach poruszamy się w ruchu ogólnym). Miejscami bywa wąsko i trasa rowerowa musi dzielić się z ruchem pieszym, ale moim zdaniem to i tak sukces, że udało się “wykroić” choć tyle terenów nad samą rzeką i odseparować cały ruch pieszo-rowerowy od mało przyjemnej do jazdy czy spacerowanie drogi wojewódzkiej 971. Marzy mi się żeby takie “deptaki” łączyły wszystkie beskidzkie miasteczka, a samochód był tylko jedną z opcji do do poruszania się pomiędzy nimi. W zasadzie jest nawet taki plan, który w skrócie został nazwany AquaVelo (w wersji oficjalnej „Pętla rowerowa łącząca miejscowości uzdrowiskowe Doliny Popradu i pogranicza polsko-słowackiego jako rozpoznawalny w skali Europy obszar realizacji turystyki zdrowotnej”). Jak to będzie wykonane - czas pokaże, na razie wracamy na to co już jest faktycznie zbudowane, czyli Velo Krynica.

EV11

Nawierzchnia trasy która przeprowadza nas zgrabnie przez opłotki miasta nadaje się zarówno pod mocno nabite koła “szosówek”, jak i wąskie koła rolkarzy, więc to na duży plus. Ciekawym dodatkiem jest wyłożenie obrzeży trasy fluorescencyjnym kruszywem, co w połączeniu z zielonkawym kolorem betonu robi naprawdę ciekawy efekt “świecenia się” po zmroku. Fajerwerków nie oczekujcie, ale normalnym okiem ten efekt też jest widoczny, a nie tylko przy ustawionym w aparacie długim czasie naświetlania (jak to jest na słynnej na świat ścieżce w Lidzbarku Warmińskim). Dodatkową zaletą tych pasów z kruszywem jest to, że dzięki ich lekkiej chropowatości po ich najechaniu mamy dodatkową sygnalizację, że zaraz zbliżymy się do krawędzi drogi.

Te pasy oraz “zielony beton” kończy się w Zawodziu, na kolejnej kładce jaka powstała w ramach tej inwestycji. Na terenie gminy Muszyna będzie nam już towarzyszył czarny i szeroki asfalt na prawym brzegu Kryniczanki. Pamiętajcie - przez cały czas jedziemy lekko w dół, z biegiem rzeki. Oczywiście jazda w drugą stronę jest równie przyjemna, nachylenia praktycznie nie czuć, Takie wykorzystanie dolin górskich potoków, to obowiązkowa forma rekreacji m.in. w austriackich Alpach, ale nawet i w niższych Beskidach się doskonale sprawdza, bo o ile terenowy przejazd pasmem Jaworzyny również polecam, to wymaga on już o  wiele większej wprawy, rowery mtb i paru godzin w zapasie, choć po to, żeby zwiedzić nową wieżę widokową jaka ma się wkrótce otworzyć na Drabiakówce. Natomiast po Velo Krynica da się te 10 km nawet w pół godziny przejechać, więc śmiało jest już ta trasa wykorzystywana jako tranzyt między Muszyną a Krynicą.

O potencjale turystycznym tej trasy nie będę z wiele się rozpisywał, bo znajdziecie to w każdym możliwym przewodniku, w każdym razie polecam się zatrzymać m.in. w Powroźniku, do którego dostać się można po jednej z licznych kładek pieszych jakie są na terenie Muszyny. 
Za przewodnik może posłużyć m.in. nowy infokiosk, jaki został niedawno uruchomiony na Zapopradziu w Muszynie w ramach budowy Szlaku Wód Mineralnych.

Szlak Wód Mineralnych

Ten szlak nie jest już trasą o założeniu tranzytowym, więc nawierzchnia jaką tu spotkamy może mieć już drugorzędne znaczenie, choć i tu w ramach jego budowy postarano się, żeby odcinki górsko-leśne zyskały nową, szutrową nawierzchnię. Można będzie więc go pokonać na w zasadzie każdym rowerze, choć zalecam jakiś z szeroką rozpiętością biegów, bo niektóre podjazdy mimo że nie są strome, to jednak dość długie. Cały szlak ma być gotowy do końca 2019 r., ale już w tym momencie świetnie nadaje się do jazdy, nawet w miejscach w których trwa jeszcze jego budowa. Jego zwieńczeniem ma być budowa trasy EuroVelo11, z którą połączy się on w dwóch miejscach - w Miliku, w miejscu gdzie w 2019 r. powstanie kładka rowerowa, którą przerzucimy się na słowacki brzeg Popradem i dotrzemy kiedyś śladem EV11 do Muszyny. Póki kładka i trasa jeszcze nie istnieje, zostaje nam jazda wzdłuż DW971.

Czekam z ciekawością na efekty wszystkich tych prac i z chęcią wezmę w przyszły roku już całą rodzinkę, żeby turystycznie zakręcić korbami po wszystkich powyższych trasach.

Jarek Tarański

Mapa z postępem prac na EuroVelo11 / VeloNatura