Back

Babia Góra Trails - moje pierwsze wrażenia

Babia Góra Trails - moje pierwsze wrażenia

Babia Góra Trails - projekt na który niecierpliwie czekali fani mtb, singletracków i szerszych kapci.

W okolicach Babiej Góry w październiku 2018 r., nastąpiło otwarcie pierwszej w Małopolsce tak dużej sieci górskich ścieżek rowerowych składającą się z kilku technicznych "singltrackówi" od strony doliny na Mosornego Gronia, po ścieżki łączące całą istniejącą już sieć szutrówek na południowych zboczach Babiej Góry, z których można sobie podziwiać niesamowite widoki oraz zjechać nimi aż do Oravskiej Polhory. Dlatego nie mogło mnie zabraknąć podczas otwarcie Babia Góra Trails.

I powiem w wielkim skrócie - to było intensywne 48 godzin w gminie Zawoja. Mosorny Groń zdobyłem z 6 razy, barki jeszcze przez parę dni mi same odruchowo pompowały, a uśmiech nie schodzi z ust na myśl, że takie genialne trasy nam powstały. Nawet jeśli to co powstało to dopiero początek rozwoju tej miejscówki (na razie gotowa jest część polska, słowacka jeszcze się buduje i oznakowuje). Nie zrozumcie mnie źle - wiem, że mamy w Małopolsce Kasinę (choć to jednak typowy bikepark, jak na razie bez tras podjazdowych) oraz sporo “dzikich” śladów (odsyłam do www.trailforks.com). Dlatego BGT uważam za pierwszą w Małopolsce legalną i tak przyjazną miejscówką z trasami MTB dla każdego.

BGT

Serce tras zlokalizowane jest przy byłym Centrum Górskim Korona Ziemi (które na razie niestety stoi nadal puste), gdzie jest parking (pięknie zapełniony w weekend otwarcia), toalety, myjka rowerowa i spory pumptrack. Jeśli chce się przejechać wszystko co najlepsze za jednym zamachem, to polecam podjazd na górę po klimatycznie wijących się trzech leśnych singlach podjazdowych (Podbłędny, Mosorny, Zimna Dziura) + końcowe 800 metrów leśną drogą wzdłuż szlaku żółtego (tylko na tym ostatnim odcinku zabrakło bardziej wyraźnego oznakowania w stylu strzałki z napisem "do raju w prawo") .

Pod górę jedzie się +/- godzinę (na elektrykach pewno szybciej), ale jak ktoś jeszcze bardziej chce skrócić sobie uphill, to można skorzystać z drogi stokowej od parkingu do startu "Zimnej Dziury". Witacz na starcie "Sokolicy" kusi, żeby od razu w niego wskoczyć, ale sugeruję wtachanie się chociaż raz pod górną stację wyciągu na Mosorny Groń, gdzie można zafundować sobie małym odpoczynek z widoczkami. Tu jest też start “starych” tras DH i Freeride, którym może dzięki popularności nowych singletracków ktoś przywróci blask. Jak na razie to co przyciągać będzie pod Morosny najbardziej, to zlokalizowany jakieś 100 m dalej start ponad 6-cio kilometrowej zabawy w rytmie twist, czyli "Sokolicy", która płynnie przechodzi potem w "Rydzowy". Powiem tak, czuć rękę twórców EnudroTrails (czyli sieci podobnych tras w Bielsku Białej), ale bez zbytniego wariactwa. Jest gładko, sporo band (w górnej części sporych rozmiarów) i mnóstwo niewielkich hopek i stolików (ktoś się 60 doliczył) , które fajnie nadają rytm przejazdu. Wszystko do przejechania zarówno na lekko zaciśniętych hamulcach (jest wtedy spokojniej), jak i z większą prędkością i co za tym idzie ilością adrenaliny pompowanej w krwioobieg. Sam "Rydzowy" jest już o wiele spokojniejszy, z mniejszymi muldami i to jego polecam na rozkręcenie się lub do objeżdżania dla dzieciaków i mniej zaawansowanych.

Przy działającym wyciągu na Mosorny Groń (teraz ma miesięczną przerwę techniczna) na pewno większą popularnością będzie się też cieszył podjazd do końca "Mosornym" i zjazd pod dolną stację kolejki bardziej surowym singlem o nazwie "Wilcza Łapa". Bez działającego wyciągu, teraz czeka nas jazda 4,5 km po asfalcie lub kombinowanie z podjazdem oraz tunel pod stokiem. Ciekawe czy na wiosnę ktoś wpadnie na pomysł uruchomienia busików rowerowych spod Korony Ziemi pod parking wyciągu?

BGT

Endurowcy i zwolennicy bardziej "naturalnych" singli odnajdą się na "Diablaku", na którego bez dobrego panowania roweru zarówno na ziemi jak i w powietrzu raczej się nie zapuszczajcie, bo traficie tu na sekcje z kamieniami, korzeniami, nawrotki 180 i spore dropy. Jego końcówka wyprowadzi na krótkie podejście z buta (przez mostek i na asfalt), ale można tu jeż pojechać lokalnym skrótem aż na "Rydzowy".

Spod Korony Ziemi odchodzi jeszcze jedna dojazdówka pod "Tabakowy", który przez swoją dwukierunkowość ma charakter zdecydowanie bardziej wycieczkowy (i tak należy go traktować, bo przy zjeździe można się bowiem zapomnieć, jest tak dobry). Większe zakręty mają tu nawet podwójne bandy, a całość zaplanowana została tak, aby zachowana była spora widoczność w obu kierunkach (może w 2-3 miejscach to "siada"). Czyli mamy standard, który i tak panuje na jakichś 99% polskich ścieżek. Tragedii myślę że nie będzie, o ile wszyscy będziemy się szanować i pamiętać, że ktoś się może pojawić z naprzeciwka. Ta trasa jest też bardziej naturalna i będzie też z czasem bardziej zarastać (takie są założenia), ale ze swoim łagodnym przewyższeniem i bez beskidzkiej, kamienistej rąbanki, zapewni większości wykręcenie tych 5 km bez zsiadania z roweru. Warto spróbować, bo po zdobyciu Hali Kamieńskiego dostajemy nagrodę w dwóch postaciach: widoków na Babią Górę i Mosorny oraz startu słowackiej części singli.

BGT

I tu na razie jest spora niewiadoma, bo te jeszcze nadal się tworzą, ale obecny na miejscu koordynator ze Słowacji zapewnił, że w tym roku jeszcze się z wyrobią ze swoją częścią. Na razie gotowy jest dość dziwny, bo mocno "betonkowy" odcinek, który podłączą nas do sieci zapomnianych przez Boga i samochody sieci starych asfaltów i szutrówek, które ciągną się tu na ponad 40 km po południowych zboczach Babiej Góry. Można nimi zjechać do Oravskiej Polhory, można też je wykorzystać w celu zaplanowania całodziennej, widokowej wycieczki (nie zapomnijcie tylko o wodzie, bo zostaną wam tylko strumyki). Jak finalnie będą wyglądać te single (ich kierunkowości oraz oznakowania szutrówek) po stronie słowackiej przekonam się zapewne po kolejnym rekonesansie i dam Wam znać.

Podsumowując - polecam Zawoje każdemu na minimum rowerowy weekend (jeden dzień na zabawę po stronie Mosornego i jeden na solidną wycieczkę MTB "Tabakowym" pod Mędralową + słowackie szutry). Z mojej ekipy (dzięki za świetne towarzystwo!) chyba nikt niezadowolony nie wyjechał, wszyscy raczej z mocnym niedosytem. Ja będę tam wracał często, w dobrych porywach i przy braku korków to tylko godzina samochodem z Krakowa.

Jarek Tarański

MAPA

BGT