Zurück

Velo Czorsztyn

Velo Czorsztyn

Budowa trasy nad Jeziorem Czorsztynskim
Jak już pewno wiecie z mojej relacji z Małopolska JoyRide 2019, jednym z celów mojej obecności na festiwalu było pokazanie miłośnikom kolarstwa górskiego i zmagań z grawitacją, że tuż obok Kluszkowiec powstają również trasy rowerowe dostępne dla każdego. Z zaplanowanych przeze mnie wcześniej tras, udało się nam w pełni przejechać tylko jedną (Velo Dunajec do Szczawnicy). Koncept na drugą wycieczkę (miała być do Nowego Targu na lody) musiałem zmienić po tym, jak pierwszego dnia festiwalu wyruszyłem na samotny rekonesans całej trasy rowerowej jaka buduje się obecnie na brzegach Jeziora Czorsztyńskiego. Wszystkich zgromadzonych na niedzielną wycieczką nie musiałem za długo namawiać, po tym jak rzuciłem im propozycję, czy chcieliby zobaczyć jak buduje się nam...

Polska Garda

To było tylko jedno z określeń obok “rowerowa petarda” czy “najpiękniejsza pętla rowerowo-widokowa w Polsce” jakie narodziły się w mojej głowie, kiedy dotarłem o zachodzie słońca pod zamek w Czorsztynie, objeżdżając wcześniej całe jezioro w śladzie budowanej trasy. Z moich obserwacji - roboty trwają aż miło, a ich planowane zakończenie to  najprawdopodobniej jesień 2019 roku. Same konstrukcje dróg ciągnących się po brzegach zbiornika wykonane są na moje oko w 95%, trwają zaawansowane budowy mostków i przepustów, a słynny już "czerwony" odcinek Velo Dunajec z Falsztyna praktycznie już zyskał asfaltową ciągłość aż do Niedzicy (brakuje jeszcze warstwy ścieralnej). Przyznam się Wam skrycie, że moje oczy (i koła) jakoś nie do końca mogły uwierzyć w to, co zobaczyły i to pomimo, że była to jeszcze jazda na rowerze górskim, po surowych i miejscami błotnistych placach budowy (cały tydzień przed festiwalem padał deszcz). 

Plany i koncepcje tej trasy śledziłem bowiem od dawna, bo część tej trasy to po prostu trasa VeloDunajec (południowe brzegi). Natomiast sami wiecie jak to czasem jest - plany planami, a wykonanie potem nie do końca się z nimi pokrywa. Tu jednak po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że “Małopolska umie w rowery”, bez chodzenia na żadne skróty. Zarówno Zarząd Dróg Wojewódzkich w Krakowie (który był inwestorem pewnej części tej trasy) jak i lokalni samorządowcy, w gestii których jest pozostała część tej inwestycji, naprawdę wiernie przekładają koncept na porządną infrastrukturę rowerową. 

Już na papierze wyglądało to niesamowicie, bo plan zakładał stworzenie ponad trzydziestoparo kilometrowej trasy między zamkiem w Niedzicy, a zamkiem w Czorsztynie, biegnąc w zasadzie cały czas po brzegach zbiornika Czorsztyńskiego. Wszystko planowane w nawierzchni bitumicznej, praktycznie poza ruchem samochodowym. Z licznymi miejscami odpoczynku, odnogami dojazdowymi oraz wybudowanymi mostkami i przepustami, tam gdzie były one konieczne, tak żeby zachować również kolejną ważną cechę “trasy dla każdego”, czyli jej względny płaski profil, jeśli chodzi o przewyższenia. Tak naprawdę solidniejsza “górka” jest jedna (pod Falsztyn) i jest konsekwencją objazdu terenu Rezerwatu Zielone Skałki (zatopionych w jeziorze formacji skalnych) , przez które trasa mogła albo prowadzić przez specjalne pomosty po wodzie (to rozwiązanie zostało odrzucone ze względu na koszty) albo przez malownicze wzniesienie, z którego rozpościera się niesamowity widok na jezioro i otaczające je góry. Ktoś z Was jeszcze nie widział tego słynnego, czerwonego  fragmentu asfaltu opadającego w stronę jeziora, z widokiem na zamek w Niedzicy? To właśnie dzięki temu objazdowi mamy ten genialny zjazd nad Zatokę Kosarzyska. Czerwony kolor wyszedł ponoć trochę przez przypadek, ale już chyba zapadł każdemu w pamięć i stał się znakiem rozpoznawczym trasy VeloDunajec. 

VeloDunajec

No właśnie, może do rzeczy. Trasa “Wokół Jeziora Czorsztyńskiego” (nazwijmy ją sobie roboczo VeloCzorsztyn) składa się z dwóch części:

  • południowej, która od Niedzicy przez Falsztyn, zaporę boczną we Frydmanie do mostu w Dębnie prowadzi właśnie śladem trasy VeloDunajec (ok. 15 km)
  • północnej, która od mostu w Dębnie przez Maniowy, Kluszkowce, aż do zamku w Czorsztynie jest już oddzielną inwestycją (też ok. 15 km). 

Jak widzicie, trasa nie będzie miała formy pełnej pętli. Na drodze takiej koncepcji stanął Pieniński Park Narodowy, który nie wyraził zgody na inwestycje przez bardzo skalisty teren Parku między zamkiem w Czorsztynie, a zaporą w Niedzicy. Nie jest to też jakiś wielki problem do obejścia/objechania. Założenie jest takie, że trasę będzie można połączyć w pętle albo jadąc rowerem między zamkami już po zwykłej drodze przez przełęcz Osice, albo zapakować się na szybki transport wodny, czyli gondolki, które kursuje tu między zamkami. Ta druga opcja czynna jest od maja do października, aktualna cena to 7 zł, trwa parę minut, a przeprawy uruchamiane są nawet dla jednego  osobo-roweru. Śmiem nawet twierdzić, że ten wodny transport będzie po prostu dodatkową atrakcją, szczególnie jak ktoś zabierze się tu z dzieciakami. Co gorąco będę polecam, bo tak jak pisałem we wstępie - praktycznie całość trasy będzie poprowadzona poza ruchem samochodowym (niektóre odcinki mają status dróg wewnętrznych, na których dozwolony został znikomy ruch samochodowy, tylko dla mieszkańców).

 
Cały przebieg, razem z postęp prac i rodzajem nawierzchni, znajdziecie na mapie VeloDunajec (bit.ly/mapVD). Jak tylko zostanie to ukończone, nie pozostanie mi chyba nic innego jak zarekomendować każdemu, kto będzie planował etapową jazdę wzdłuż Dunajca, żeby wyruszając z Zakopanego wycelować sobie pierwszym nocleg właśnie gdzieś w okolicach zbiornika Czorsztyńskiego. Tak, żeby o poranku zrobić sobie pełną rundkę wokół jeziora i potem dalej jechać w stronę Szczawnicy.  

Szczegółowa relacja zdjęciowa z przejazdu w albumie na FB, sporo detali i moich spostrzeżeń znajdziecie przy opisach zdjęć. Mapa www.bit.ly/mapVD aktualizowana jest na bieżąco razem z postępami prac, bo mam zamiar weryfikować ją pod swoimi kołami regularnie. Na relację z otwarcia zapraszam na jesień br. 

Jestem pewny, że ta trasa stanie się kolejnym, murowanym hitem turystycznym tych okolic (zaraz po spływie Dunajcem), a już na pewno obowiązkowym “must ride” każdego rowerzysty w Polsce. I pewno również całej masy rolkarzy, osób na wózkach, biegaczy i po prostu spacerowiczów, których oczywiście też serdecznie zapraszam, pomieścimy się wszyscy, a podziwiać będziemy tylko wspaniałe widoki jakie rozpościerają na około, bez potrzeby wpatrywania się zbytnio w nawierzchnię jaką będziemy mieli pod sobą.

Velo Małopolska narowery@umwm.malopolska.pl