Powrót

Na europejskiej trasie rowerowej nad Wisłą w Małopolsce

Na europejskiej trasie rowerowej nad Wisłą w Małopolsce

Podróżując po trasach rowerowych Europy w ostatnich latach mieliśmy okazję kilkukrotnie poznawać szlaki rowerowe poprowadzone wzdłuż małych i dużych rzek. W tym roku z satysfakcją zauważyłem, że nareszciemożemy z podobnego produktu turystycznego cieszyć się w Polsce – trasy powstającej w ramach sieci dróg rowerowych Velo Małopolska idealnie wpasowują się w europejskie trendy wykorzystywania rzek do długodystansowej turystyki rowerowej. 

 

Pierwsza moja wyprawa rowerowa po Wiślanej Trasie Rowerowej, która stanowi główną oś małopolskiego systemu dróg rowerowych, była pełna radosnych uniesień i odniesień do wspomnień z europejskich tras. Piękne, zielone przestrzenie nad Wisłą podobne do otwartych krajobrazów nad Łabą w niemieckiej Brandenburgii, grupy kolarzy mknących po wygodnej trasie zupełnie jak po drodze rowerowej wzdłuż Adygi we włoskim Trentino, a sympatyczna rowerowa atmosfera w ogródku restauracyjnym pod klasztorem w Tyńcu była zupełnie jak w czeskich cyklozahradkach nad Morawą. Po wielu latach oczekiwań w końcu rowerowa turystyczna Europa dotarła i do nas!

Zobacz relację z przejazdu Wiślaną Trasą Rowerową na blogu Znajkraj

Najwygodniejszym punktem startowym na pierwszy wyjazd na WTR na pewno będzie Oświęcim. Przyzwoity dojazd wygodnymi pociągami Kolei Małopolskich, możliwości znalezienia odpowiedniego noclegu, a także, lub przede wszystkim, krajoznawcza oferta miasta. Oświęcim to przede wszystkim smutna pamiątka po II wojnie światowej w postaci zespołu obozów koncentracyjnych, jednak ostatnie lata i prowadzone prace rewitalizacyjne pokazują także przyjemny, zupełnie odmieniony rynek, efektowny zamek piastowski czy Muzeum Żydowskie z odtworzoną synagogą – wszystko położone bardzo blisko siebie.

Blisko 90 kilometrów dróg rowerowych, jakie pojawiają się za Oświęcimiem i prowadzą w okolice Skawiny to te europejskie rowerowe klimaty, o których wspominałem na początku tekstu. Przyjemnie szerokie asfaltowe trakty prowadzą równolegle do Wisły i na zdecydowanej większości trasy z dala od ludzkich osad. To idealne warunki na pierwszy rowerowy wyjazd z sakwami – jest cicho, bezpiecznie, a bliski kontakt z naturą stanowi świetną okazję do odreagowania przedweekendowych lub przedurlopowych stresów. Wystarczająco szeroka rowerowa trasa umożliwia rozmowę z partnerem, a brak jakichkolwiek zagrożeń na długich odcinkach zapewnią bezpieczny wypoczynek całej rodziny.

Odcinek z Oświęcimia do Tyńca jest niestety wciąż jeszcze pozbawiony wystarczającej oferty gastronomicznej czy nawet handlowej. Wiślana Trasa Rowerowa prowadzi przez tereny, na których od dawna trudno było o masową turystykę, stąd też warto przed tym odcinkiem zaopatrzyć się w prowiant jeszcze w Oświęcimiu.

Wybornym miejscem na popołudniowy posiłek będą bary i restauracje pod niezwykle efektownie położonym opactwem benedyktynów w Tyńcu. O ile po całym dniu jazdy zdążycie dotrzeć do Krakowa. Bo na pewno warto zaplanować w Krakowie przynajmniej dzień przerwy i wyjść na wspaniałe miasto. 

Niestety, tak jak sam Kraków wciąż olśniewa i zachwyca zabytkami oraz europejską atmosferą, tak stosunek do rozwoju infrastruktury rowerowej może budzić u rowerowego podróżnika pewne zażenowanie. Wspomniane piękne drogi rowerowe kończą się dokładnie na granicach administracyjnych miasta, gdzie zamieniają się w polne, piaskowe ścieżki. A więc tam, gdzie kończy się rowerowa „jurysdykcja" samorządu województwa małopolskiego. Do jakości rowerowych tras i rowerowych rozwiązań z jakimi można zetknąć się w samym Krakowie, na Bulwarach Wiślanych, też można mieć wiele zastrzeżeń. Ot, taki krakowski paradoks na wyśmienitej małopolskiej trasie.

Jednak już za Niepołomicami, w Puszczy Niepołomickiej, po krótkim odcinku wiodącym drogami publicznymi i zwiedzaniu ciekawego Zamku Królewskiego w Niepołomicach, Wiślana Trasa Rowerowa znowu wraca nad piękne wiślane wały. I – z niewielkimi przerwami – prowadzi tak aż do Szczucina na wschodnim krańcu Małopolski. To właśnie na tym odcinku zachwyca malutkie Zalipie, słynne już na cały świat z tradycji malowania domów, zabudowań gospodarczych i domowych sprzętów. 

Zalipie

Raz do roku organizowany jest tutaj nawet konkurs na najpiękniej pomalowany dom. I to właśnie wtedy najlepiej odwiedzić tę małopolską wieś. Każdy odwiedzający Zalipie będzie zaskoczony, że tutejsza tradycja zaraziła wszystkich mieszkańców. Za pędzel chwytają młodsi i starsi, kobiety i mężczyźni. Maluje się domy, ale też i psie budy. Budynki są upiększane głównie z zewnątrz, ale miejscowi artyści mogą także pochwalić się pięknie zdobionymi wnętrzami. Warto zboczyć te małe kilka kilometrów z właściwej ścieżki Wiślanej Trasy Rowerowej, by zobaczyć to miejsce na własne oczy.

Jednak na pewno na całej małopolskiej drodze rowerowej nie będzie brakować widoków cieszących podróżujących nią rowerzystów. Jeśli szczęśliwie uda Wam się trafić na czas przed wykoszeniem wałów, wtedy przejedziecie wśród bujnych zielonych, rozkołysanych wiatrem korytarzy, gdzieś między Chobotem a Ispiną.  Może podobnie jak ja będziecie mieli okazję podziwiać dziesiątki bażantów bytujących na nadwiślańskich polach? A może Wam również przebiegnie drogę dziki chomik?

Małopolska zupełnie odmienia obraz turystyki rowerowej w Polsce. Z publicznych szos, którymi podróżuje się w większości w naszym kraju, sprowadza rowerzystów na przeznaczone wyłącznie dla nich rowerowe trasy. Oddziela od samochodów, daje poczucie relaksu i bezpieczeństwa, tak istotne podczas turystycznych wycieczek. Kiedy do Wisły dołączą kolejne trasy sieci VeloMałopolska, po województwie małopolskim będzie można wygodnie podróżować rowerem także z północy na południe. Najatrakcyjniejszą z przygotowywanych dróg wydaje się VeloDunajec, która połączy piękny rowerowy szlak wokół Tatr z Wiślaną Trasą Rowerową. Objechać Tatry, by potem nad Dunajcem przez Pieniny zjechać Wiślaną Trasą Rowerową do Krakowa... Przyszłość rowerowej Małopolski rysuje się w różowych barwach!

Zobacz relację z jazdy szlakiem wokół Tatr

 

Szymon Nitka

Znajkraj